September 17, 2014

Superoes 8 + Ułęż

- Wojciech Marzec

Hej, hej, oto garść nowych wieści z motorosportowej części naszego żywota. Otóż wyobraźcie sobie, że pomimo osiągnięcia szczytu bylejakości przez naszego kierowcę postanowiliśmy znów wysłać go na tor. Ba, tym razem wysłaliśmy go nie na jedną, ale aż na dwie imprezy.

Nim jednak do tego doszło, trochę podrasowaliśmy nasz samochód. Tak, tak, mieliśmy już dosyć kwilenia tego leszcza, który wszędzie łazi w butach Sparco, myśląc że zrobi to z niego prawdziwego kierowcę. Aż dziw, że nie śpi jeszcze w kasku i balaklawie. Zresztą, kto go tam wie. Wracając jednak do tematu, po wielu obietnicach że będzie brał każdą fuchę byle tylko odrobić wydatki, postanowiliśmy trochę udoskonalić samochód. W tym celu udaliśmy się do najlepszego znawcy Zetek w Polsce – Coobcio Garage. Niestety już na starcie okazało się, że nawet jak na seryjne auto, nasz egzemplarz generuje bardzo niskie wyniki na hamowni. I żeby nie wdawać się tu w niepotrzebne szczegóły, musimy stwierdzić, że Coobcio stanął na wysokości zadania. Co prawda nie udało się osiągnąć zakładanego miliarda koni oraz przyspieszenia rzędu pół sekundy do setki, ale wprowadzone modyfikacje dały odczuwalną zmianę. Do kompletu wrzuciliśmy obniżone zawieszenie Bilstein oraz opony Milchelin Pilot Super Sport. Tak przygotowany wóz oddaliśmy naszemu kierowcy w nadziei, że tym razem nie przyniesie nam wstydu.

Jak to mówią nadzieja matką głupich. Faktem jest, że po raz pierwszy nie skończył na końcu stawki i się nie rozwalił (co już można uznać za jakiś tam sukces) no ale bez przesady. Ba, jeszcze dumnie oświadczył, że 69 pozycja jest całkiem niezła. Tak, zgodzimy się z tym pod warunkiem, że rozmawiamy o seksie. To jest sport i tu liczą się wysokie miejsca. Tak niestety było w Miedzianej Górze. Na szczęście na torze w Ułężu nieco się poprawił. Co prawda środek stawki dupy nie urywa, ale zawsze to już lepiej niż końcówka.

Reasumując, po tych kilku wypadach wiemy już, że żeby naszym samochodem robić konkretne wyniki, potrzebny będzie jeszcze mały worek siana, eee znaczy kapusty, znaczy szmalu, mamony, hajsu… no wiecie pieniędzy po prostu, zarówno na modyfikacje jak i na doświadczenie torowe. Z jednej strony to trochę bezsensowne inwestować takie pieniądze w coś co się nigdy nie zwróci. Z drugiej jeżeli nie żyć z pasją to po co w ogóle żyć. Zatem lecimy dalej z tym koksem mając nadzieję, że nasz kierowiec szybko zdobędzie więcej doświadczenia i nie będzie robił takiej siary. W przeciwnym razie skończy w ciemnej piwnicy po kres swoich dni wyklejając albumy ślubne.

Przyjechałem do Kuby a Kuba był. To się nazywa mieć szczęście.

Na hamowni.

500 konny 370Z

Ostatnie śrubki i na hamownię.

Nooo, poprawiło się i to zdecydowanie.

Znów na torze.

Tym razem było aż dwie 350z.

W kolejce do startu.

Torowa jazda zjada opony znacznie szybciej. Tutaj i tak nie ma tragedii. Tragedia była po Ułężu.

Cała klasyfikacja TUTAJ

1200 KM

Dupa siada.

Jest moc.

Coobcio w swoim ultrazapierdalaczu.

Klasyfikacja.

Superoes 8 – Mój przejazd.

Podsumowanie najlepszych momentów. Nawet, że się załapałem 🙂
.
.

Share and Enjoy:
  • Facebook
  • Wykop

Comments are closed.