O MNIE
Nazywam się Wojtek Marzec. Fotografią zajmuję się od przeszło 12 lat, z czego fotografią ślubną „zaledwie” lat 10. W swojej fotograficznej „karierze” przechodziłem różne etapy fascynacji i rozwoju. Zaczynając, posługiwałem się fotografią analogową (innej nie było). Nauka wówczas była powolna i stosunkowo droga. Kiedy jednak zdjęcie się udało, sprawiało znacznie więcej satysfakcji niż w dzisiejszej „pędzącej epoce cyfrowej”. Wiedzę zdobywałem głównie pochłaniając czasopisma tematyczne. Później nadeszła era cyfrówek i wszystko się zmieniło. Do dziś pamiętam swój pierwszy kompakt cyfrowy – Canon G5 – za który w 2003 roku musiałem zapłacić 4 tys. zł. Karta CF 512Mb jakiejś nieznanej firmy kosztowała mnie wówczas 600zł. Dzisiaj aż dziwnie się to czyta, ale takie były realia;). Do nowego rodzaju fotografii podchodziłem dosyć sceptycznie. Prawie rok mi zeszło zanim przyzwyczaiłem się do tego ustrojstwa i do sekundowych opóźnień migawki. Potem było już łatwiej. W 2005 roku przesiadłem się na Canona 20D. Zarówno w swobodzie pracy, jak i jakości zdjęć poprawa była ogromna. Kiedy natomiast w 2007 zdecydowałem się na zakup 5D, wreszcie mogłem odetchnąć z ulgą. Fotografowanie stało się taką samą przyjemnością jak za czasów analogowych (z tym, że teraz miałem znacznie większe możliwości).
Przez cały ten okres rewolucji sprzętowych starałem się stale podnosić swoje umiejętności fotograficzne. Nie zdawałem sobie wówczas jednak sprawy, że przez te wszystkie lata myślałem jedynie o warsztacie nie zmieniając jednak swojego sposobu postrzegania i myślenia. Przełom nastąpił w 2008 roku, kiedy to dostałem się na Akademię Fotografii. Już sama rozmowa wstępna otworzyła mi oczy na kilka spraw. Dalsza nauka jeszcze bardziej wzmocniła tę zmianę. Wpłynęło to również na wykonywaną przeze mnie fotografię ślubną. Czy pozytywnie? Chcę wierzyć, że tak. Kiedyś starałem się robić jedynie zdjęcia ładne i poprawne (czytaj nijakie). Teraz skupiam się raczej na ich przekazie, próbując przenieść większy ciężar interakcji na widza. Inaczej mówiąc: moim celem nie jest robienie ładnych fotek. Mój cel to zdjęcia dzięki którym oglądający odkryją ten dzień na nowo. To fotografia, która pokaże młodej parze, co działo się dookoła. Fotografia, która będzie wzbudzała emocje, miast je pokazywać. I w końcu fotografia, która pokaże piękno, ale nie to powierzchowne, na pokaz, sztuczne, lecz to prawdziwe: ludzkie, ciepłe, naturalne. Piękno wypływające z nas samych, z tego kim i jacy jesteśmy.
Wiem, że fotografia ślubna ze swoją chałturniczą naturą nigdy tak naprawdę nie zyska statusu równorzędnej z fotografią dokumentalną, prasową czy kreacyjną. Może stanowić jednak ciekawe ich połączenie, które stworzy nową jakość. Wystarczy, że będziemy mieli odwagę wyciągnąć po to rękę.
Wojtek
P.S. Jak powiedział Andrzej Karpiński: „jeśli odrzuciłeś wszystkie znane ci kryteria i kanony, to może kiedyś, gdzieś się spotkamy”.